Zazwyczaj niepoprawna optymistka, mocno wierząca w swoje możliwości i w to, że nie ma rzeczy niemożliwych.
Dziś po serii dobrych wiadomości – ni stąd ni zowąd – ogarną mnie czarny nastrój. Widać czekał przyczajony na swój moment. Generalnie – staram się nie marudzić i nie lubię tego robić. Co więcej – nie lubię się w takim nastroju, co jeszcze bardziej pogłębia zły nastrój. Ale zaatakowana przez pesymizm, stwierdzam dziś, że:
-*upa ze mnie nie blogerka, więc powinnam dać se spokój
-blog jest nie taki, za siaki, a ja nie potrafię zdecydować, jaki ma być
-Projekt Londyn się nie powiedzie – to znaczy, do Londynu pojedziemy, ale z tego szukania wyjdzie tylko wrzeszczenie na dzieci, że im się nie podoba i że ciągle marudzą i że nie wiem jeszcze co
-nie mam pomysłu na grę miejską w Londynie
-zaniedbuję moje Matki z DnW i samo DnW – a miało być tak pięknie
-mam kilka pomysłów, których nie potrafię rozwinąć
-przez blogowanie zaniedbuję dom, męża i dzieci, wobec czego CHPD ze mnie i matka do kitu
-nabyte ostatnio kilogramy są niezrzucale i już zawsze będę mała i gruba
-niezdrowo się odżywiam, nie uprawiam sportu i ogólnie się zaniedbuję (poza regularnymi badaniami), więc na pewno umrę za młodo i osierocę dzieci, które się stoczą
-a nawet jeśli nie umrę – to na pewno już coś sknociłam w wychowaniu mojej młodzieży i i tak się stoczą, więc może lepiej, żebym zeszła wcześniej i tego nie widziała – może da się je jeszcze odratować
-a do tego jestem leniem i nie chce mi się.
No to ten tego – taki manifest na niedzielny wieczór. Może dziś to poczucie wyparuje razem z kliknięciem „opublikuj” i od jutra znów będę się cieszyć dobrym humorem i znów wszystko będę mogła. HAWK!
Macie tak czasem, że ni z gruszki ni z pietruszki ogarnia Was czarnowidztwo? Jak sobie z tym radzicie? Podzielcie się swoimi sposobami na zły nastrój. I swoją porcją pozytywnej energii. Jak od każdego dostanę choćby promil – pewnie uzbiera się tego w sam raz na kolejny tydzień dobrego humoru
Tez jestem leniem, zawsze sobie powtarzam, że robię tak duzo teraz żeby potem nie musieć robić nic
mam tak samo nieraz jak ty
przytulam
DZIĘKS :), pozytywne fluidy od Hafiji – przybywajcie
moja porcja pozytywnej energii ma ciemnoblond włoski i przemieszcza się szybko na drobnych nóżkach
Druga jest nieco większa i otacza ciepłym ramieniem. Kryzysy każdy ma, ale też w naturze kryzysów jest to, że przemijają, więc uszy do góry
Na to liczę. I że to będzie krótki kryzys
Kochan nos do góry…ja mam się zabrać za ćwiczenia już od dłuższego czasu:P Jesteś cudna,dzieciaki się zachwycą Londynem a Ty schudniesz biegając po muzeach już niebawem:))
Ha :), to jest plan! Muzeing wyczynowy :). Przejdę na zawodowstwo
Sabina nie pitol, równa babka jesteś!
Może to okrutne, ale jak już mam mega doła to sobie myślę, że są ludzie co mają gorzej, chore dzieci itd, więc nie mam prawa narzekać, tylko brać dupę w troki i cieszyć się tym co mam, znajdować pozytywne strony. Think positive! :*
Zwykle tak właśnie mam. Ale dziś – to nie pomaga… Eh
Znaczy jesteś człowiekiem. Trzeba się z tym trochę zaprzyjaźnić. Bywa, zdarza się. Inni też tak mają :*
Uff, to kamień z serca – znaczy minie?
Czarnowidztwa nie uskuteczniam. Ale miewam PMS
Sabinka! Kładź się już i wstań jutro z dobrym humorem! Kto jak nie ty zabawnego maila z rana wyśle?