
O tym, że weekend odwiedziłam Wrocław, wiecie już stąd KLIK, ale dziś jeszcze chciałam napisać Wam nieco więcej o samym mieście i zachęcić do wybrania się tam z dziećmi, bo to zaiście miasto nieco magiczne.
Do Wrocławia przyjechaliśmy wieczorem, ale jeszcze mały wieczorny spacerek na Rynek zaliczyliśmy. Dziwiliśmy się dosyć, że tylko wokół Rynku jakiś ruch jest.
W sobotę rano najpierw wybraliśmy się na pyszne śniadanko do Cinnabon, a potem ruszyliśmy zwiedzać piękny Wrocław.
Dlaczego Wrocław jest magiczny?
Nie wiem, czy wiecie, ale symbolem Wrocławia są krasnale. Cała sprawa zaczęła się w 2001 roku, kiedy to we Wrocławiu właśnie, w zwyczajowym miejscu happeningów Pomarańczowej Alternatywy, której symbolem jest właśnie krasnoludek, stanął pierwszy pomnik krasnala. Kolejnych 5 powstało i zostało postawionych w 2005 r., a obecnie ich liczba we Wrocławiu sięga 270!
Z wrocławskimi krasnalami związane są gry miejskie, wycieczki, są krasnalowe mapy Wrocławia. Można też, tak jak my – wybrać się na ich poszukiwanie zupełnie bez przygotowania – takie wypatrywanie wtedy jest super przygodą, szczególnie, gdy pogoda sprzyja.
Myślę, że ze względu na krasnale wybierzemy się kiedyś jeszcze do Wrocławia razem z dziećmi – ale będą miały przygodę.
Oprócz Krasnali, byliśmy też na Mostku Pokutnic (zwanym też Mostkiem Czarownic – skojarzenie z magią samo się nasuwa). To była istna pokuta! Nie przypuszczałam, że „mostek” może się mieścić tak wysoko. Wspinaliśmy się po schodach wieży kościoła polskokatolickiego – Katedry Św. Marii Magdaleny, ale widok na cały Wrocław zapierał dech w piersiach. Mostek mieści się niemalże u szczytu wież, będąc ich łącznikiem, z historią sięgającą 1459 r. Nazwa pochodzi od jednej z legend, według której po zmroku na mostku miały się pojawiać pokutujące dusze zmarłych w mieście podróżnych. W innej, bardziej pedagogicznej wersji, na mostku pojawiały się dusze próżnych dziewcząt, które spędziły życie na zabawach i kokietowaniu adoratorów zamiast na wychowaniu dzieci i prowadzeniu domu. Zdesperowane matki lekkomyślnych córek przyprowadzały je w nocy pod wieże kościoła. Wrocławianie byli przekonani, że po ujrzeniu wijących się sylwetek pokutujących, dziewczętom łatwiej będzie się pogodzić z szarzyzną codziennego życia.
Inne oznaki magii Wrocławia
Znaleźliśmy też dziwnie niskie drzwi, wielgaśne krzesło, ludzi znikających w chodniku. Obok jednej knajpki na suficie powieszone były kubeczki od kawy, które wyglądały jak małe (czytaj krasnoludzkie) lampy. No i gigantyczny pierścień – na prawdę można się było poczuć, jak krasnolud, jak w Szuflandii :).
Nasza magia Wrocławia
My przede wszystkim spędziliśmy cudowny dzień, na zupełnym luzie, spokojnie, bez tzw. ogonów ;). Nikt nie marudził, nie jęczał, ze jest głodny, bolą go nóżki, chce pić, chce siusiu itp. Na koniec naszego pobytu odwiedziliśmy jeszcze klimatyczną kawiarenkę Borówka, gdzie Misiolek wypił herbatę, ja kawę i zjedliśmy na spółę pyszne browni, z lodami, bitą śmietaną i roztopioną czekoladą. Browni zasłodziło nas na amen, ale na szczęście przed nami był jeszcze spacer do samochodu pozostawionego na parkingu przed hotelem.
Jednym słowem – choć lubię podróżować z dziećmi, to tym razem było mi baaaardzo dobrze wyrwać się nawet na taki krótki weekend tylko z mężem.
Just WrocLove!
Nie ma opcji, latem jadę z Młodym na poszukiwanie wszystkich krasnali!
o tak, wrocław jest cudny!!!
a zwierzeta na dawnym miejscu uboju widzialas….? tez kolo rynku
chlopaki ujezdzali je jakies 2 lata temu, a krasnali wtedy tyle jeszcze nie bylo…albo za krotko chodzilismy po rynku
Nie, żadnych zwierzaków. Poszukamy następnym razem z dzieciakami:-)
Sabinko, bardzo to miłe, co tak pięknie piszesz o moim ukochanym mieście rodzinnym
Na następny raz polecam romantyczny spacer w rejony Ostrowa Tumskiego, a w lecie przejażdzkę statkiem po Odrze. Pozdrawiam!
Jednak zawsze będzie mnie fascynować, że turyści widzą zupełnie co innego niż tubylcy – ja nadal nie zauważam krasnali, chyba, że się o któregoś potknę
Gosiu! Dzięki za wskazówki! Tym razem mieliśmy na prawdę nie wiele czasu i była to nasza pierwsza wizyta we Wrocławiu – ale na pewno nie ostatnia!
Sabina zajrzyj do nas (my z pod Wrocławia) mamy na blogu kilka opisów. A zwierząt szukajcie na Jatkach. Krasnali ciągle przybywa. Piękny jest dworzec główny, fontanna multimedialna…
o tak, most z kłódkami zakochanych na Ostrowie Tumskim, Latarnik w liberii, zapalający latarnie o zmroku – prawdziwym ogniem :)…
WOW! Nie miałam pojęcia! Och, szkoda!
O rany, dzięki! Tyle wskazówek jeszcze! Koniecznie, koniecznie musimy pojechać jeszcze raz