WOW! Pomyślałam, kiedy przeliczyłam, że matematyka to już nasz 7 warsztat w ramach projektu DZIECKO NA WARSZTAT. Co prawda, jeszcze trzy warsztaty przed nami, ale myślę, że już mogę zaliczyć ten projekt blogowy do udanych. A Wy, jak myślicie?
Zupełnie nie spodziewałam się, że będzie to najcięższy z dotychczasowych warsztatów. I to wcale nie z powodu braku współpracy dzieci, tylko z braku pomysłów. Matematyka jest nam tak powszednia, że aż trudno było wymyślić coś, co nie wydawało się banalne. Na szczęście dzieci i pogoda przyszły mi z pomocą i udało się. Zorganizowaliśmy …
Piknik matematyczny
Wybraliśmy się na rowerach do niedalekiej Dolinki Służewieckiej. A nasz warsztat matematyczny zaczęliśmy od mierzenia…
Mierzenie czasu
O tym, że dzieci uczą się mierzyć czas przy wykorzystaniu kalendarzy pisałam Wam w Przygrywce do matematycznego. Tym razem wzięliśmy się za mierzenie czasu w mniejszych odcinkach. Zrobiliśmy zegary słoneczne. Dzieciaki najpierw musiały znaleźć odpowiednie patyczki – większy i mniejszy. Większy był właściwym zegarem, a mniejszy pokazywał, kiedy zaczęliśmy mierzyć czas. Przy okazji porozmawialiśmy sobie, w jaki jeszcze sposób można mierzyć czas nie wykorzystując współczesnych zegarków. Ponieważ dzieciaki oglądają Byli sobie wynalazcy, doskonale wiedzieli, że czas można odmierzać też przesypując piasek, czy przelewając wodę. Dodatkowo, przy końcu zabawy, Księciunio wiedząc już w którą stronę „wędruje” słońce, określił też strony świata.
Mierzymy odległości
Pomysł na tą zabawę podsunęła mi Łobuz, która kiedyś zapytała się „A ile kroków mierzy nasz przedpokój”. Mieliśmy ten eksperyment matematyczny przeprowadzić w domu, ale skoro słońce zabrało nas na piknik matematyczny – to zmierzyliśmy odległość między dwoma patykami.
Co się okazało? Że w zależności od tego, kto przemierza daną trasę, liczy ona różną liczbę kroków. Czy dla każdego ta trasa ma różną długość? Nie, tylko zmienia się długość kroku. Tata przemierzył trasę w 7 kroków, mama w 8, Księciunio w 9, a Łobuz – aż w 14.
Co ma wspólnego ułamek i klocki Lego?
Ta część warsztatu była nieco trudniejsza – przewidywałam ją tylko dla Księciunia, choć, jak Księciunio skończył, to Łobuz też próbowała. Mieliśmy 4 rodzaje klocków: 1 długi na 8 dziurek, 2 po 4, 4 długie na dwie dziurki i wreszcie 8 o długości 1 dziurki.
Najpierw poprosiłam Księciunia, żeby tak ułożył klocki warstwami, żeby każda warstwa była ułożona tylko z jednego rodzaju klocków. Okazało się, że Księciunio (który jest w drugiej klasie i właśnie nie dawno rozpoczął naukę mnożenia i dzielenia) świetnie zrozumiał o co mi chodzi i ułożył warstwy tak, że na dole była warstwa składająca się z tylko jednego klocka, potem 2, 4 i na górze 8 klocków. I wtedy zaczęliśmy rozmawiać o ułamkach.
Okazało się, że duży klocek można otrzymać tworząc go z 2, 4 lub 8 identycznych klocków i że wtedy odpowiednio pojedynczy klocek nazywa się „jedna druga”, „jedna czwarta” i „jedna ósma”. Sprawdzaliśmy też, jakie mniejsze klocki składają się na 1/2 i na 1/4. Próbowaliśmy też dodawać ułamki do siebie – np. 1/2 i 1/4 lub 2/4 i 2/8.
Największym moim sukcesem było to, jak po Księciunio Łobuz przejęła klocki (lat 4 i pół!) i zaczęła bawić się „ułamkami”. Świetnie je liczyła nazywając „jedna ósma, dwie ósme, trzy ósme” itd. Co tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że szkoła później psuje u dzieci myślenie matematyczne. Albo Łobuz jest matematycznym geniuszem ;).
Liczy się każda złotówka
No to jak już przy matematyce jesteśmy, to pozwolę sobie jeszcze podnieść kwestię liczenia. Bo ja, a w zasadzie my wszyscy w Projekcie Londyn bardzo na Was liczymy i na Wasze wsparcie. Pamiętacie, chcemy przygotować przewodnik po Londynie śladami bajek i na to przedsięwzięcie zbieramy kasę. Sporo już zebraliśmy, ale jeszcze brakuje. A jeśli nie zbierzemy całości – nie dostaniemy nic. A osoby, które wpłaciły – dostaną zwrot pieniędzy zamiast nagród. A chyba chcielibyście dostać nagrody, prawda? Więc mobilizujcie się, mobilizujcie znajomych i jeśli podoba się Wam nasz pomysł ślijcie go dalej w świat – powiedzcie o tym innym!
A już za miesiąc – warsztat historyczny. Jak znam siebie, to pokażemy Wam trochę naszej rodzinnej historii, bo jestem domorosłym genealogiem ;). A teraz – zobaczcie, jak matematyką bawiły się inne blogi uczestniczące w DZIECKU NA WARSZTAT.
Warsztat plenerowy – super!
Udało się nam
Klocki Lego i Duplo powinny być uznane jako najbardziej uniwersalne pomoce edukacyjne.
A już na pewno pomoce matematyczne.
Genialny sposób na ułamki! Myśle ze w przyszłości sie nam przyda
piknik matematyczny-tylko TY mogłaś to wymyślić
super pomysł
Ha, ha, tylko ja jestem taka matka-wariatka
u nas też klocki były tak wykorzystane
bardzo mi sie podoba opcja plenerowa
Matematyka jest wszędzie
matematyka w plenerze
super Wam wyszło
Dzięki
Super pomysł na zajęcia w terenie ;)!! Wszędzie się da liczyć ;)!
Super i pogoda Wam dopisała i pomysły fajne:-)))
Jak ja czatuje na możłiwość zrobienia słonecznego zegara!
Bardzo fajny pomysł z plenerem.
z matematyka to da się wyjść wszędzie i Ty to udowodniłaś:)
Świetny pomysł z tym matematycznym piknikiem. A co do duplo to po warsztacie matematycznym ich producent powinien nas i nasz warsztat czerwcowy patronatem objąć :).
P.S. Za Polak potrafi kciuki całą rodzinką trzymamy, skromnie wsparliśmy na ile mogliśmy. Liczymy jednak, że uda Wam się pomysł zrealizować.
Pięknie w plenerze, ciekawie, fajnie, wykorzystam!
Jak zwykle niebanalnie. Plener, zegar słoneczny….ech nic dodać nic ująć.
Klasa
Pingback: Szkoła moich marzeń - Projekt Londyn 2014Projekt Londyn 2014