Lubicie pierogi? Ruskie, mięsne, z kapustą i pieczarkami, z jagodami, a może ze szpinakiem czy kaszą gryczaną? Ja uwielbiam! Szczególną miłością darzę ruskie (tak! zdaję sobie sprawy, że to wyznanie nie jest do końca poprawne politycznie! :)). Ale zanim podzielę się z Wami moim przepisem, chciałam Wam opowiedzieć moją historię, z pierogami w tle.
Moja historia jest z pierogami w tle. Pamiętam, kiedy jeszcze robiła je moja Babunia, a ja dostawałam deseczkę, mały wałek do ciasta i mogłam zrobić ostatniego pieroga – tzw. świńskie ucho – bo tak mniej więcej wyglądał pieróg w moim wykonaniu, kiedy byłam w wiek 5-6 lat. Babunia jednak zawsze robiła tyle pierogów, by wystarczyło na jeden obiad – dlatego zwykle były one rarytasem.
Kiedy Babunia zmarła i zostałyśmy z Mamą same – Mama nauczyła się robić pierogi i wpadła na pomysł, żeby takie świeże pierogi zamrażać. Tym sposobem, gdy jako 11-latka wracałam ze szkoły i byłam głodna musiałam tylko zagotować wodę, wrzucić do niej zamrożone pierogi i roztopić sobie masełko z cebulką.
Sąsiadeczko, poratujesz pierogami?
Nawet nie pamiętam, kiedy z tych mrożonych pierogowych zapasów zaczęły korzystać sąsiadki. Któraś zaproponowała, że zapłaci. Tak powstał pomysł, żeby z tych mrożonych domowych pierogów zrobić firemkę. Pisałam Wam o tym nieco w PRZYPALONYM MAKARONIE. To akurat był początek kapitalizmu w Polsce i bardzo szybko okazało się, że kobiety pracujące mają coraz mniej czasu na zajmowanie się domem. Więc taki żelazny zapas zamrożonych pierogów, to dla nich bardzo dobre rozwiązanie.
Najmniejsza porcja, jaką można było zamówić, to było 10 sztuk, jednak nie pamiętam, żeby ktoś zamawiał mniej niż 20, a byli i tacy klienci, którzy zamawiali na raz po 200-300 pierogów – i ruskich i mięsnych i z kapustą i pieczarkami. Bardzo często zdarzało się, że klienci wracali i mówili: te pierogi smakowały tak, jak u mojej mamy/babci/w dzieciństwie. To był dla mojej Mamy największy komplement.
Dzięki tym pierogom skończyłam liceum, jedne, a potem i drugie studia. W między czasie firma przestała się opierać tylko na pierogach i miała całkiem spory asortyment produktów mrożonych. Mama specjalizowała się również w tortach – były piękne (i smaczne!) szczególnie, kiedy ozdabiała je żywymi kwiatami.
Sama musiałam się zająć moimi pierogami
Wiecie, jak to jest – szewc bez butów chodzi! Moje ulubione pierogi wigilijne to pierogi z kiszoną kapustą i pieczarkami – Mama na Boże Narodzenie dla klientów robiła dwa rodzaje pierogów kapuścianych – z kiszoną i suszonymi grzybami lub ze słodką kapustą z pieczarkami. Żadne z tych nie podchodziły mi na Wigilię. A ponieważ przed Bożym Narodzeniem było pierogowe apogeum – Mama pierogi i uszka na Święta szykowała już od połowy listopada – zwykle w okresie adwentu robiła kilkadziesiąt tysięcy pierogów i ok. 50 kg uszek – nie chcąc już dokładać jej roboty – nauczyłam się od Mamy, jak zrobić takie pierogi, jak jej.
Nie wiele osób do tej pory poznało przepis na ciasto pierogowe wg mojej Mamy. Ale ponieważ Mama od prawie dwóch lat nie żyje, a firma nie przetrwała – wkrótce będę mogła zdradzić Wam ten rodzinny sekret.
To jak, lubicie pierogi? Jakie najbardziej?
Cudowne! Ja też uwielbiam pierogi mojej babci. Gdy przychodziłam ze szkoły w piętek to zawsze schodziłam do niej na pierogi oczywiście ruskie. Nie uznaje innych pierogów, choć jestem w stanie zjeść praktycznie każde poza tych nadziewanymi kaszą gryczaną. Ale dla mnie prawdziwe pierogi to pierogi ruskie:D. Cudowne torty, wszystkie wykonywała Twoja mama?
Super mieć takie wspomnienia
Tak, wszystkie zdjęcia tortów w tym poście to torty Mamy
Pingback: Mama odeszła, nie wróci... - Projekt Londyn 2014Projekt Londyn 2014