Książka, która pożarła Księciunia

Ledwo zaczęliśmy DZIECKO NA WARSZTAT, a już pora na kolejny projekt blogowy, w którym bierzemy udział. Ten projekt to PRZYGODY Z KSIĄŻKĄ, którego pomysłodawczynią jest jest Justyna z bloga Dzika Jabłoń. Dziś w ramach projektu będzie książka, która pożarła Księciunia.

Ale od początku.

Projekt Przygody z Książką skierowany jest do wszystkich, którzy lubią czytać z dziećmi i chcieliby poprzez udział w zabawie blogowej rozpowszechniać ideę czytania książek z dziećmi i dzielenia się z nimi pasją czytania. O tym, że lubimy czytać przekonywałam Was nie tak dawno w Cała Polska czyta dzieciom.

Ten projekt więc wspaniale wpisuje się w naszą pasję.

Wpisy będą się ukazywały co dwa tygodnie:

  • 1 października
  • 15 października
  • 29 października
  • 12 listopada
  • 26 listopada
  • 10 grudnia
  • 17 grudnia

Zatem dziś książka, która pożarła Księciunia

Dziś będzie mowa o książce, która całkowicie pochłonęła Księciunia. Pochłonęła go na tyle, że muszę go odganiać od czytania!!! Rozumiecie to??? Po prostu – pożarła go! Niby powinnam się cieszyć, że dzieciak się wciągnął w czytanie, ale on jakby mógł to by w ogóle nie spał, nie jadł i nie chodził do szkoły tylko czytał tę książkę.

Pierwszy tom przeczytał w dwa dni! W DWA DNI!!! Rozumiecie? Niespełna dziewięcioletni chłopiec – grubą książkę! To było na początku września. Dziś kończy piąty i ostatni, jak dotąd tom. W październiku ma się ukazać szósty tom, więc już pewnie wiecie, co Księciunio dostanie na urodziny :).

Zaraz, zaraz, ale ja Wam wcale jeszcze nie powiedziałam, o jaką książkę chodzi, prawda? No to w tej sprawie – głos oddaję Księciuniowi, który zgodził się udzielić wywiadu specjalnie dla Projektu Londyn w ramach projektu PRZYGODY Z KSIĄŻKĄ.

Wywiad z Księciuniem

Ja: Księciunio, co ostatnio fajnego czytasz?

Księciunio: Magiczne Drzewo, tom pod tytułem Gra.

J: I dlaczego ta książka tak cię wciągnęła?

K: Któregoś dnia wypożyczyłem Magiczne Drzewo. Czerwone krzesło i bardzo mi się ta opowieść spodobała. To książka przygodowa i dlatego tak mi się spodobała. W tej książce jest tak jakby magia, która działa przez czerwone krzesło. Ale tylko w zasięgu wzroku.

J: A skąd to krzesło miało magię?

K: Z magicznego drzewa. Kiedyś pod Warszawą szalała burza. Trwała bez przerwy trzy dni i trzy noce. Aż w końcu piorun uderzył w drzewo, które się przewróciło, a burza ucichła. Drzewo zostało przewiezione do tartaku i pocięte, a desek powstały różne rzeczy. I jedną z tych rzeczy było czerwone krzesło.

J: Jak działała ta magia krzesła?

K: Tak, że trzeba było wypowiedzieć życzenie, że na przykład: chcę mieć cukierki i ono dawało. Ale, jak ktoś wyruszał w podróż i powiedziało się: chcę, żeby tutaj był, albo, żeby tutaj przyleciał, to to nie działało, bo działało tylko w zasięgu wzroku.

J: Kto jest bohaterem tej książki?

K: Kuki

J: Cookie? Tak jak ciasteczko?

K: Nie, chłopak. Kuba.

J: I on sam przeżywa te przygody?

K: Z przyjaciółmi. W pierwszym tomie to było jego rodzeństwo i pomniejszona ich ciocia, czyli Filip, siostra Tośka i zmniejszona ciotka Viki. W drugiej części był Kuki, Viki i Wiewióra. W trzeciej – Olbrzym – tam był Blubek, taki kolega Kukiego ze szkoły, który miał bogatego ojca i grał dużo na PSP, Gabi, która umiała świetnie pływać i można powiedzieć, że była taką małą chodzącą encyklopedią. W czwartej części – Pojedynek – Kuki wyjechał na obóz szachowy i Gabi i Blubek do niego się przyłączyli. Potem Kuki wyczarował klona.

J: Swojego?

K: Tak. A potem klon przejął czarne szachy, które spełniały tylko złe życzenia, a białe wszystkie. I wtedy klon wyczarował taką truciznę i otruł wychowawców i dzieci – bo ta mikstura wlała się do surówki i kurczaka na słodko i dzieci stały się kurami.

J: A w ostatniej części?

K: A w ostatniej części to na razie czytam, ale bohaterami są Kuki, Gabi i Blubek. I pies Budyń.

J: Pies Budyń! Takie smakowite imię!

K: Tak, i w Pojedynku Budyń też był.

J: A czy w każdym tomie jest ten sam magiczny przedmiot?

K: Nie, na przykład w pierwszym i drugim tomie było krzesło, i jeszcze w drugiej był też magiczny most.

J: Też z tego drzewa zrobiony?

K: Ale on był taki mały.

J: A w trzeciej, czwartej i piątej?

K: W trzeciej części było magiczne krzesło, ale potem spłonęło, a dzieci odkryły nowy przedmiot – łóżko. I Blubkowi przyśniło się czerwone krzesło… W czwartej – były szachy, a w Grze jest kość.

J: Kość? Taka do grania?

K: Tak, są trzy jedynki i trzy szóstki. Jak wypadnie jedynka to dostaniesz to, co chcesz, a na przykład, jakbym poprosił o bogactwo, to jakby wypadła „6″ do dostałbym to co chcę, a gdyby nie – to dostałbym odwrotność tego, czyli „złodziej”.

J: I co ty zrobisz, jak się skończą te książki?

K: Nie wiem, pewnie będę czytać coś innego…

Jeśli zaciekawiła Was opowieść Księciunia o Magicznym Drzewie – to wpadajcie na stronę Magiczne Drzewo. Tam dowiecie się więcej!

Ciekawa jestem, czy Wy spotkaliście przedmioty wykonane z magicznego drzewa? A jeśli spotkalibyście, to co chcielibyście sobie wyczarować?

Zobaczcie, jakie przygody z książką znalazły się na innych blogach – listę znajdziecie u DZIKIEJ JABŁONI

14 myśli nt. „Książka, która pożarła Księciunia

  1. Mamy audiobook „Czerwone krzesło” – świetnie napisane, świetnie przeczytane!
    Chyba sięgniemy po papierowe kolejne tomy :-)

    Odpowiedz
  2. Nie mogę się doczekać, kiedy będę tak mogła dyskutować o lekturach z moim J. :)
    A „Magiczne krzesło” chyba wypożyczę sobie nawet wcześniej. Ta „tak jakby magia”, która „jest w tej książce” mnie zaintrygowała…

    Odpowiedz
  3. Nie znam książki, ale Milo pewnie jeszcze za młoda ;-) Jestem b. monotematyczną, ortodoksyjną wręcz fanką fantasy, ograniczam się tylko do Tolkiena, którego przewałkowałam na wszystkie strony i tomy po kilka razy ;-) Wielki szacun dla Księciunia, że tak przepada w wielkich tomiszczach. Matka, ciesz się :)

    Odpowiedz
  4. Pingback: Przygody z książką / Blogi w projekcie | Dzika Jabłoń

  5. Mój Jasiek ma pierwszą część od roku czy dwóch i jak mówi … zapomniał o tej książce. Teraz zaraz lecimy do Polski, wieć może też pożyczymy lub kupimy resztę.
    Jaś ma lekkie opory jeśli chodzi o czytanie po polsku, ale jak jest jakaś ciekawa książka to jakoś mu idzie. :-)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz